Miesiąc: Listopad 2011

Złoty Piątek

Boston, piątek 25 listopada, godz. 2.00 w nocy. Ulice pełne ludzi i policji, rozświetlone witryny sklepowe, rozbrzmiewająca dookoła muzyka handlowo-bożonarodzeniowa (czyli i Jingle Bells, i Last Christmas, itd.). W powietrzu czuć jeszcze napięcie, gorączkę czarnopiątkowej nocy. „Jeszcze”, bo słynne amerykańskie wyprzedaże przedświąteczne zaczęły się w tym roku kilka godzin wcześniej niż miało to miejsce w ubiegłych latach (dotąd zazwyczaj sklepy otwierano ok. 4 rano, w tym roku – wiele sklepów rozpoczęło wyprzedaże o północy).

W czasach globalnego kryzysu, wyniki tegorocznego Czarnego Piątku mogą dziwić. Czyżby Amerykanie zamarzyli o tym, by w końcu przestać się ograniczać, by przeżyć szaleństwo przedświątecznych zakupów dokładnie tak samo jak kilka lat temu? A może po prostu sklepy i sieci handlowe dużo lepiej przygotowały się do tegorocznych wyprzedaży i przyciągnęły więcej klientów?

 Wg. informacji przekazanych przez The National Retail Federation, przeciętny klient wydał na czarnopiątkowe zakupy ok. 400 dolarów (to o 9.1% więcej niż w ubiegłym roku). Sklepy odwiedziło 6.6% więcej klientów niż w ubiegłym roku. Dane te potwierdza firma badająca zachowania konsumenckie, ShopperTrak. Z ich badań wynika, że na piątkowe zakupy wydano w sumie 11.4 miliardy dolarów! A od czwartku do niedzieli – ponad 52 miliardy $. 35% tej kwoty to zakupy online – ta kwota będzie jeszcze wyższa po tzw. Cyber Monday – dniu wyprzedaży w sklepach online („Czarnym Piątku dla ludzi, którym nie chce się założyć spodni” – tak wyprzedażowy poniedziałek określił przed chwilą komik telewizji ABC, Jimmy Kimmel).

Większość piątkowych zakupowiczów (przede wszystkim, wg. danych The National Retail Federation, w wieku 18-34 lat) pojawiło się w kolejkach przed sklepami przed północą, niektórzy kilka godzin wcześniej! Wielu czekało całą noc na otwarcie sklepów ok. 8 czy 10 rano! (w Bostonie jedna z najdłuższych kolejek ustawiła się przed H&M, które obiecało pierwszym 100 osobom dodatkowe zniżki).  Na otwarcie nowojorskiego domu handlowego Macy’s (na Herald Square) czekało ok. 9 tysięcy osób! (w ubiegłym roku – 7000). Większość, i to pewnie dla wielu będzie zaskoczenie, stanowili… mężczyźni :) Wg. Ellen Davis, wiceprezes The National Retail Federation, stało się tak, bo mężczyźni powalczą o atrakcyjne oferty w sklepach o północy niż o 4 rano. Poza tym, jej zdaniem, mężczyźni coraz bardziej skupiają się nad domowymi budżetami i chętnie szukają dobrych ofert. Przeciętny mężczyzna wydał na zakupy przez ostatni weekend ok. 484$, kobieta – 317$!

Co kupowano? Tu już pewnie mniejsze zaskoczenie. Kobiety – przede wszystkim ubrania i zabawki. Mężczyźni – elektronikę i ubrania.

Niewątpliwie w ostatni piątek wielu Amerykanów ogarnęło zakupowe szaleństwo, co można zobaczyć na załączonych filmikach. Teraz pozostaje pytanie jak wielu z nich przeżyje prawdziwego popiątkowego kaca, gdy zobaczą wyciągi ze swoich kart kredytowych…

itd…

Chi-Town

PASSERS-BY,
Out of your many faces
Flash memories to me
Now at the day end
Away from the sidewalks
Where your shoe soles traveled
And your voices rose and blent
To form the city's afternoon roar
Hindering an old silence.

Passers-by,
I remember lean ones among you,
Throats in the clutch of a hope,
Lips written over with strivings,
Mouths that kiss only for love.
Records of great wishes slept with,
     Held long
And prayed and toiled for. .

     Yes,
Written on
Your mouths
And your throats
I read them
When you passed by.
[Passers-By - Carl Sandburg "Chicago Poems" 1916]